Być jak Jerry Maguire

Begin-Again-2013-horzju

Dzieło filmowe składa się z szeregu tworzyw, które wyróżniają je od pozostałych form artystycznych. To między innymi: scenariusz, zdjęcia, koncepcja stylistyczna i indywidualność reżysera. Nie jest ono tylko zwykłą rozrywką, ma do zaoferowania coś więcej doświadczonemu odbiorcy – jest tekstem kultury, który można odczytać na wielu różnych płaszczyznach. Film jest również wyjątkowym aktem komunikacji i porozumienia na linii autor – widz. Znaczącą rolę w kinematografii odgrywają autorzy kina. To oni ze słów, obrazów, muzyki budują niezwykłe prezentacje artystyczne, rozbudzające wyobraźnię widzów. Dziś miano to przypisuje się temu, kto ma swój własny oryginalny i specyficzny styl. Nie ogranicza się do jednego środka wyrazu, takiego jak na przykład reżyseria – pisze także scenariusze, bierze udział w montażu czy zajmuje się muzyką. Jego dzieła są charakterystyczne, posiadają elementy, które wyróżniają je spośród innych obrazów. Współcześnie twórcy chętnie odnoszą się również do historii kina i innych autorów wykorzystując cytaty czy używając aluzji – chcą tym samym przekazać coś więcej niż dostrzec może przeciętny widz. Intertekstualizm jest nierozerwalnie zakorzeniony i na stale obecny w sztuce, także tej filmowej.
Do grona autorów kina niezaprzeczalnie możemy zaliczyć dwóch reżyserów: Camerona Crowe’a oraz Johna Carney’a. Pierwszy z nich to Amerykanin, który początkowe kroki w dziedzinie X muzy stawiał w latach osiemdziesiątych, pisząc scenariusze między innymi do bardzo dobrze przyjętego Fast Times at Ridgemont High (na podstawie własnej książki). Za kamerą stanął w 1989 roku kręcąc Say Anything. Kolejne dzieła (m.in. Jerry Maguire, U progu sławy) to pasmo sukcesów i nominacji do najważniejszych nagród filmowych. Drugi ze wspomnianych twórców to Irlandczyk, który zadebiutował w 1996 roku, ale pierwszy duży sukces odniósł ponad dekadę później z filmem Once. Pomimo pochodzenia z kręgu różnych kultur i dzielących ich tysięcy kilometrów reżyserzy ci tworzą w podobnym stylu oraz duchu – duchu muzyki.
begin-again-dan-and-greta-listen-to-music-together

Najnowszy obraz Carney’a Zacznijmy od nowa to poruszająca, a zarazem sympatyczna historia producenta muzycznego, który mając u boku poczatkującą piosenkarkę, rozpoczyna wszystko od początku. Relacja ta, pełna pasji, sprawi, że nasi bohaterowie przeżyją niezapomnianą przygodę, pełną humoru i wzruszeń. Krytycy wypominają autorowi, że film to upiększona, bardziej komercyjna wersja Once. Ja natomiast zauważam pewne związki, podobieństwa z innym dziełem, na pierwszy rzut oka zupełnie nie związanym, a jednak! To obraz Jerry Maguire wspomnianego już wcześniej Camerona Crowe’a. Jerry to agent sportowy, który po utracie pracy pozostaje tylko z jednym charyzmatycznym futbolistą, od którego zależeć będzie jego dalsza kariera. Sferę powiazań i odniesień odnajdziemy w pewnych wypowiedziach, sposobach prezentowania bohaterów a w szczególności w sylwetkach dwóch głównych postaci: Dana Mulligana i Jerrego Maguire’a.
tumblr_m8yns2Sjcx1qhqg0d

Oba obrazy to historie, które dają nam nadzieję – rozpoczynając życie od nowa mamy szansę ponownie zwyciężyć. Motto to odzwierciedlają przede wszystkim dwaj główni bohaterowie. Dan Mulligan to ekscentryczny, nieco nieprzewidywalny producent muzyczny, który pomimo wielu życiowych trudności i zawodowych wpadek nadal ma świetny zmysł do wyszukiwania telnetów. Pomimo tego, że jest współzałożycielem wielkiej wytworni jest daleki od kreowania nowych gwiazd popu – ceni sobie niezależność i autentyczność. To jednak nie idzie w parze z tym, co nakręca ten biznes, czyli pieniędzmi. Zostaje zwolniony i stawia wszystko na jedną kartę – Grettę, skromną dziewczynę o wielkim potencjale. Warto w tym momencie zwrócić uwagę na scenę, która bezpośrednio odnosi się do drugiego z tytułów. Ujęcia ukazujące Dana, tracącego pracę to kadry wyjęte z Jerry Maguire. Miotający się bohater, chcący zabrać swoją listę klientów i obraz, który należy rzekomo do niego. Od swojego szefa słyszy jedynie : This is not 'Jerry Maguire[1]. W obrazie Crowe’a postać Jerrego po równie nieudanej próbie zebrania klientów zabiera ze sobą rybki, a w jego ślady dodatkowo idzie Dorothy, która będzie mu towarzyszyć w odbudowywaniu życia i kariery. Mulligan podobnie jak Maguire dochodzą do momentu rozliczeń i zadania sobie pytań: Kim jestem? Kim chcę być? Pierwszy z nich nagra na własną rękę płytę nieznanej dziewczyny. Czyni to w niekonwencjonalny i szalony sposób – na żywo w różnych lokacjach Nowego Jorku. Drugi chce, aby firma, którą współtworzył skupiła się na ludziach a nie zyskach. W konsekwencji zostaje tylko z jednym klientem, któremu od tego momentu poświęci cały swój czas, doprowadzając go do sukcesu.
2cb8554b1ac6e9ecef7012738e3784b0

Dan ewoluuje bardzo podobnie jak postać stworzona przez Camerona Crowe’a. Obaj przechodzą drogę od zadufanych w sobie, zagubionych we własnej tożsamości mężczyzn do chwili odnalezienia sensu tego, co tak naprawdę znaczy być agentem, partnerem czy ojcem. Wpływają oni silnie na swych podopiecznych, doprowadzają ich do upragnionych celów. Carney podobnie jak Crowe sprawia, że zaletą ich bohaterów jest to, że podejmują szlachetne wybory. Stawiają na niezależność, walcząc w to, co wierzą pomimo, że rzeczywistość nie sprzyja takim jak oni. Irlandzki reżyser buduje relacje z drugim dziełem, ukazując więź łączącą główne postacie. Sceny z pijanym Jerry’m kojarzą nam się z początkowymi poczynaniami Dana. Czarne marynarki, ciemne okulary i bardzo zły dzień, który ostatecznie doprowadzi ich do osób, które sprawią, że ich historia nabierze innego tempa. Sposób bycia Mulligana, to jak mówi, jak się zachowuje przywodzi na myśl postać Crowe’a. Wiemy już, jak skończyła się przygoda Jerrego. Sądzę, że młodszy z autorów tą relacją podpowiada widzom, dokąd zmierza bohater Zacznijmy od nowa i jakim jest człowiekiem.
Na poziomie stylistyki obu dzieł można poczuć ten sam klimat, nieśpiesznie prowadzonej historii. Bohater budzący się jak ze snu, przytomnieje i zmienia swoje życie. Po paśmie bolesnych przeżyć czeka go szczęśliwe zakończenie. Brzmi banalnie, ale historie te charakteryzuje indywidualność ich twórców, ujmujące dialogi, ale przede wszystkim muzyka.
x_tdy_beginagain2_140328

Dla wielu z nas muzyka jest czymś więcej niż zwyczajną melodią z nic nieznaczącymi słowami. W zależności od naszych osobistych przeżyć oraz doświadczeń nabiera rozmaitych sensów. Jest ona uniwersalnym środkiem przekazu myśli i emocji w życiu codziennym oraz w rzeczywistości ekranowej. Historia powiązań muzyki i filmu, ich wzajemnych zależności, wydaje się szczególnie interesująca jako specyficzny przykład współistnienia dwóch sztuk. Film – pozornie sztuka słabsza – czerpiący i korzystający z muzyki, potrafił ją całkowicie opanować. Związek ten jest także pasjonujący z uwagi na zachowanie aktywności obu sztuk i ich wzajemne oddziaływanie, specyficzną rolę jaką muzyka odegrała zarówno jako towarzyszenie, ilustracja czy komentarz filmu, jako jego oręż i sojusznik w walce teoretycznej i wreszcie jako współczynnik jego ewolucji[2]wspomina Alicja Helman. Muzyka jest integralną częścią dzieł obu reżyserów. Staje się tak samo ważna, jak gra aktorska i dialogi. Cameron Crowe do większości scen przypisuje indywidualny utwór, który jest jej dopełnieniem. U Johna Carney’a piosenki wyśpiewywane są przez kolejnych bohaterów, tworząc harmonijną całość. Kompozycji jest wiele, wypełniają czas trwania opowiedzianych historii. Dwie z nich są jednak moimi ulubionymi – już pierwsze akordy przywołują na myśl konkretne sceny. 
Pierwszą z nich jest Free Follin’ w wykonaniu zespołu Tom Petty and The Heartbreakers. Słyszymy ją, kiedy naszym oczom ukazuje się jadący samochodem, uradowany Jerry Maguire – przełączając kolejne stacje radiowe zatrzymuje się na wspomnianym utworze. Zaczyna śpiewać And I’m free, I’m free fallin’[3], kradnąc tym serca widzów. Free Follin’, moim zdaniem, mówi o przysłowiowym złym chłopcu, który stara się udawać, że nie troszczy się o swoją ukochaną. Możliwe, iż rozstaje się z nią bardziej przez troskę niż dlatego, że nie zależy mu na niej. Zmierzając ku końcowi tekstu, uświadamia sobie, jak wiele stracił i pokazuje swoje prawdziwe uczucia – jak bardzo ją kocha, mimo, że na początku nawet nie tęsknił. Czy widzom Jerry Maguire te słowa kogoś nie przypominają? Sądzę, że tak. Z drugiej strony sam refren w nawiązaniu do filmu podkreśla moment z życia, w którym znalazł się nasz bohater – wolny od wielkiej korporacji zaczyna podążać według własnych zasad. Crowe sięgnął po stary amerykański klasyk, który wraz z imponująca grą Toma Cruise’a daje nam filmowy moment, który pamiętamy przez lata. 
W Zacznijmy od nowa taką piosenką jest Lost Stars w wykonaniu Adama Levine. Można uznać ją za krótkie podsumowanie tego kim są, a przede wszystkim, co czują głowni bohaterowie. Zagubieni wśród tłumu, podążający za marzeniami. Tak więc utwory te to nie tylko dopełnienie scen, ale możliwość lepszego zrozumienia bohatera i jego aktualnej sytuacji. Sztuka filmowa jako dziedzina interdyscyplinarna nie boi się czerpać garściami z muzyki, dzięki czemu obraz staje się wartościowszy i pełniejszy w wyrazie oraz oddziaływaniu na widza.
c05e989de20b6ad01db00a3ef3a41ee0

Cameron Crowe i John Carney tworzą ujmujące historie, w których zabawne, elektryzujące relacje między bohaterami i naturalna gra aktorska sprawiają, że filmy stają się wyjątkowe. Wiele ich łączy, tyle samo zapewne dzieli, ale obaj twórcy dzięki swojej autorskości i miłości do muzyki zapiszą się w dziejach światowej kinematografii.
/ Agnieszka Wrzos

[1] John Carney, Zacznijmy od nowa, Paramount Pictures, 2013, min. 35:23.
[2] Helman A., Rola muzyki w filmie, Warszawa, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1964, s. 8.
[3] Cameron Crowe, Jerry Maguire, DreamWorks Pictures, 1996 [DVD-ROM], min. 37:00.