Dusząc się dymem / 200 papierosów (1999) #Monika

200Cigs_Paul-RuddCourtney-Lovejpg

Nic tak nie pobudza szarych komórek jak gonitwa po Nowym Jorku za kilkanaściorgiem młodych ludzi w sylwestrową noc, a jednocześnie nic tak nie dusi jak tytułowy papieros.

”200 papierosów” to film ocierający się o pogranicze dramatu, romansu i przede wszystkim komedii, bo do tej ostatniej jest mu najbliżej. Reżyserka, Risa Bramon Garcia, przedstawia nam historię nowojorskich outsiderów przez pryzmat dymu tytoniowego, tej jednej, wyjątkowej nocy w roku – nocy sylwestrowej.

Film jest spójną definicją tego co dzieje się podczas półmroku oddzielającego nowy rok od starego, a właściwie problemów z nim związanych. Na podstawie zupełnie różnych osobowości reżyserka oddaje nam w kadrach nasze własne odbicie, momentami trochę groteskowe. Akcentuje fakt, iż ta wyjątkowa noc jest przede wszystkim drogą usłaną pasmem nieszczęść i absurdalnymi historiami; a dzień jest tym dniem, w którym ma prawo nic nam nie wyjść. Oczywiście jest to stwierdzenie nabrzmiałe i na wyrost, jednak kto z nas nie spotkał się z przeciwnościami losu szykując się na sylwestrową uroczystość?

Garcia przedstawia odbiorcy na pozór zupełnie prostą fabułę, taką z którą jesteśmy w stanie się utożsamić. Bohaterowie stają się nam bliscy wraz z pojawieniem się ich ludzkich problemów. Obserwując historię Lucy (Courtney Love) i Kevina (Paul Rudd) zastanawiamy się czy czasem nie widzimy siebie i naszego przyjaciela/przyjaciółki i rosnącego napięcia erotycznego między nami, które jest tak absurdalnie neutralne w relacjach damsko-męskich. Bliskie są nam również perypetie przyjaciółek Val i Stephie, czy czarna rozpacz i upojenie alkoholowe, organizującej imprezę, Monici. Te i inne koleje losu, o ile jeszcze się nam nie przytrafiły, sprawiają wrażenie, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż przyjdzie się nam z nimi jeszcze zmierzyć.

“200 papierosów” to produkcja lat dziewięćdziesiątych a reżyserka popełniła gatunek, tj. komedię, który wpisał się intensywnie w tło kinematografii tych lat. Charakterystyczna jest w tym wypadku różnica płci, która na pierwszy plan wysuwa relacje między bohaterami. Jednak komedia jest takim gatunkiem, który pod warstwą konkretnych epizodów, charakterystycznych dla komedii, skrywa głębsze przesłanie. Dzieło Garcii bazuje na fundamentach kina gatunku tj.: pojawiają się między innymi postaci o określonych cechach. Nie zabrakło chłopca, Jacka (Jay Mohr), który jest w trakcie dojrzewania do prawdziwej miłości, a stały związek i słowo kocham cię są pojęciem oderwanym od rzeczywistości. Całkiem znajoma jest nam również wybuchowa relacja między Lucy a Keviem.

Akcja filmu rozgrywa się sylwestrową nocą, a każda z postaci 200 papierosów zmierzy się w tym czasie z osobistym dramatem, po to by nad ranem zastanowić się, nieświadomie, nad wartością słów piosenki Lady, umieszczonej w pierwszych minutach filmu:
Maybe me life will never be the same.
Czy jedna noc jest wstanie odmienić czyjeś życie? Czy przypadkowo spotkana osoba może stać się bratnią duszą? A może ta jedna jedyna noc okazała się pomyłką? Bez wątpienia takie poranki bywają ciężkie.

two01

Wątki każdego z bohaterów, zmierzające ku połączeniu w punkcie kulminacyjnym osadzonym w przyjęciu sylwestrowym, integruje ścieżka dźwiękowa. 200 papierosów otwiera utwór grupy Bow Wow Wow pod tytułem I want candy. Istotą tego brzmienia jest fakt, iż w latach osiemdziesiątych królował on na szczytach list przebojów. Garcia opowiada nam historię opartą o noc z roku 1981, przy czym doskonale kreuje klimat ówczesnych czasów, wykorzystując dobrze dobraną ścieżkę dźwiękową. Soundtrack składa się aż z czterdziestu dziewięciu utworów muzycznych, przy czym muzyka nie odstępuje nas na krok, a pieprzności tego posunięcia dodaje fakt, iż za produkcję odpowiedzialna była między innymi wytwórnia filmowa MTV Films. Garcia w swoim filmie umieściła również utwór Elvisa Costello, który jak się okazuje zagrał samego siebie, wcielając się w rolę muzyka rockowego.

7119666663_75a10d222f_z

Po seansie jedyną rzeczą, która nie była adekwatna do filmu, a zarazem spowodowała moją irytację to tytułowe 200 papierosów. Podchodząc do produkcji jak do szablonowej komedii nie sposób spotkać się właśnie z takim uczuciem. Jednak po głębszej refleksji mogę śmiało stwierdzić, iż głównymi bohaterami nie byli nowojorscy odmieńcy lecz właśnie papierosy. Bez względu na okoliczności to one stanowiły stałą i integralną część historii. Dwieście papierosów jest jak stado emocji, które towarzyszą każdemu z osobna. Są lekarstwem na ekscytację, niepokój, podniecenie bądź napięcie i cały szereg różnorodnych emocji; są również towarzyszem rozmów, ale przede wszystkim:
papierosy są ochroną przed zbytnią interakcją z innymi ludźmi. Ludzie chronią się emocjonalnie wiążąc się ze swoimi papierosami zamiast ze sobą wzajemnie.

“200 papierosów” jest dla mnie filmem, który odegrał przede wszystkim rolę wehikułu czasu. Nic tak dobrze nie zbudowało oraz nie przybliżyło klimatu tamtych lat jak muzyka i kostiumy – i to właśnie ten duet przyczynił się do tego, iż nie zakrztusiłam się tytułowym dymem.

/ Monika Swakowska

0 komentarze: