Jak przetrwać noc i nie zwariować / 200 papierosów (1999) #Agnieszka

tumblr_n7fvivcxR51tyvjw4o1_500

Czytając nazwiska z obsady "200 papierosów", ukazuje się nam długa lista ówczesnych młodych (często początkujących) gwiazd rodem z okładek magazynów dla nastolatek. Dziś spora część z nich na stałe znalazła miejsce w Fabryce Snów – Ben Affleck, Kate Hudson czy Paul Rudd. Pod wieloma względami film nie różni się od innych szablonowych komedii romantycznych czy tych, które poruszają wielowątkową historię. Twórcy prezentują nam prostą, momentami zabawną fabułę idealnie wpisującą się w ramy kina gatunków. Tak więc obraz nie aspiruje by być wybitnym, ale ma za zadanie dać nam rozrywkę. Czy tak właśnie się dzieje? Przekonamy się po seansie. Mnie osobiście cieszy fakt, że produkcja z lat dziewięćdziesiątych została czasowo umieszczona dekadę wcześniej – barwne, szalone lata osiemdziesiąte stają się tłem tej opowieści.

martha-plimpton-200-cigaret

Akcja komedii dzieje się w sylwestrową noc 1981 roku w Nowym Jorku. Jesteśmy świadkami przygód młodych ludzi, których drogi skrzyżują się na wspólnej imprezie, w mieszkaniu jednej z bohaterek. Każde z nich będzie jednak spóźnione – zagubią się, coś ich zatrzyma albo po prostu nie będą chcieć być pierwsi. Poznamy między innymi Kevina (Paul Rudd), z którym zerwała dziewczyna, a jego najlepsza przyjaciółka Lucy (Courtney Love) proponuje mu coś, czego nigdy by się nie spodziewał. Niepełnoletnie Stephie (Gaby Hoffmann) i Val (Christina Ricci) chcą przeżyć szaloną noc, a pomóc im w tym mają nowo poznani koledzy – ekscentryczne punki, Tom (Casey Affleck) i Dave (Guillermo Diaz). Słodka Cindy (Kate Hudson) natomiast spędzi nie do końca wymarzoną noc z zadufanym w sobie Jackiem.

Magia noworocznego wieczoru popycha nasze postacie do zwariowanych zdarzeń, które wyjaśnią się w świetle następnego poranka. Wielu z nas zna pewnie uczucia towarzyszące temu dniu – sentymentalne wspomnienia, obawa o uciekający bezpowrotnie czas, niepewność przyszłości. Niektórzy z nas w tę magiczną noc, kiedy zegar wybije północ czekają na nową miłość. Obraz wykorzystuje ten specjalny dzień jako swego rodzaju katalizator do zniszczenia pewnych relacji, ale także do powstania nowych. Bohaterowie "200 papierosów" są samotni i nieszczęśliwi mimo, że często mają obok siebie wspaniałe osoby. Szukają miłości tam, gdzie nie powinni i to prowadzi ich w ślepy zaułek. Film nie próbuje być komedią przez cały czas trwania seansu, co daje troszkę wytchnienia. Od początku wiemy, czego się spodziewać. Może nas to trochę drażnić, jednak obraz zaprasza do zabawy i przypominania sobie naszych sylwestrowych nocy. Sadzę, że każdy z nas może odnaleźć swoje własne alter ego bądź pewne cechy własnego charakteru, w którejś z postaci kreowanych na ekranie. Także sytuacje, w których znajdują się nasi bohaterowie pewnie nie raz przydarzyły się i nam. Nie wydobędziemy tu szalonych zwrotów akcji czy spektakularnych wyczynów. Dialogi, niestety, często pozbawione celu a bohaterowie nieco jednowymiarowi. Żadnego z nich nie dane jest nam tak naprawdę poznać w natłoku wielości historii. Czasami miałam wrażenie, że nie są oni ubrani jak ludzie, którzy mogli by żyć w 1981 roku, a jak ktoś, kto wybiera się na bal kostiumowy i rok ten jest tematem przewodnim.

still-of-jay-mohr-and-kate-hudson-in-200-cigarettes-(1999)-large-picture

Jeżeli miałabym wybrać wątek, przy którym najlepiej się bawiłam, to będzie to historia Cindy. Możliwe, że spory wpływ na to ma moja sympatia do Kate Hudson, której urok działa na mnie niezmiennie od czasu obejrzenia "U progu sławy", Camerona Crowe’a. W "200 papierosów" gra urokliwą, niezdarną dziewczynę, która przyciąga wszelkiego rodzaju nieszczęścia. Kiedy poznajemy ją, wybiera się na randkę z przystojnym Jackiem. Moment, w którym usiłuje wejść do taksówki jest jednym z najzabawniejszych w filmie. Kate kreuje postać tak, że nie odczuwa się jej przerysowania, wręcz przeciwnie, bawią nas jej kolejne perypetie. Jak reszta bohaterów stara się odnaleźć miłość. Czy jej się to udało? Musicie się przekonać sami.

Wspólnym wątkiem opowieści oprócz imprezy, na którą wszyscy starają się odnaleźć drogę jest taksówka, a raczej disco-taksówka, której nieco ekstrawagancki prowadzący (Dave Chappelle) umili czas niejednemu pasażerowi. Wspólnie z nimi zapali papierosa, który jest motywem przewodnim obrazu. Nasi bohaterowie palą je, kiedy tylko mogą, „produkują” wielkie, białe dymy, wyrażając swoje emocje i nastroje – odkrywając tym swoją osobowość i energię. Szkoda tylko, że nie można doliczyć się tytułowych dwustu papierosów.

200daveangie

Na uwagę widza zasługuje ścieżka dźwiękowa obrazu, pełna klasycznych melodii z późnych lat 70. Można powiedzieć, że koprodukcja z MTV to dobry wybór. Przecz cały czas trwania seansu słyszymy czterdzieści dziewięć utworów, z czego piętnaście znalazło się na oficjalnym krążku. Blondie, The Go-Go’s czy The Ramones to jedni z tych wykonawców, którzy umilą nam kolejne sceny, kiedy dialogi będą zmierzać donikąd. Już w pierwszych minutach wybrzmiewa Kool And The Gang z wielkim hitem "Ladies Night". Kevin i Lucy jadący taksówką wyśpiewują This is your night | Tonight , everything is gonna be alright. Czy na pewno wszystko będzie w porządku? Jak wiemy, ta wyjątkowa noc w roku często jest nieprzewidywalna. Utworem, który przykuł moja uwagę, ponieważ sprawia, że widz może doświadczyć lepszego zrozumienia bohaterów i jest swego rodzaju podsumowaniem całej historii jest "(What's So Funny 'Bout) Peace, Love And Understanding" Elvisa Costello (który gra samego siebie w obrazie). Wybrzmiewa ona w chwili, kiedy wszyscy powoli docierają na wspólną zabawę. Słowa piosenki opowiadają między innymi o tym, jak odnaleźć się w świecie i nie stracić nadziei.

still-of-martha-plimpton,-catherine-kellner-and-brian-mccardie-in-200-cigarettes-(1999)-large-picture

Film grzęźnie na poziomie dialogów, ale odnajdujemy zabawne momenty, które czynią czas oglądania przyjemnym. Przez dziewięćdziesiąt minut twórcy łączą naszych bohaterów w pary, aby potem skierować ich w zupełnie różne kierunki. To sprawia, że zakończenie jest świeże i w miarę nieprzewidywalne. Obraz ten idealnie pasuje na leniwe, niedzielne popołudnia dla widzów, którzy mają ochotę na lekkie, niewymagające kino. Potem warto przesłuchać soundtrack, który przeniesie nas w czasie.

/ Agnieszka Wrzos

0 komentarze: