Baśniowe tu i teraz / 1900: Człowiek legenda (1998)

 4567089_l4

Ogromną radość sprawia mi moment, kiedy trafiam na swoją osobistą filmową perłę. Obraz taki zadziwia mnie, zniewala moje myśli, zmienia punkt widzenia. 1900: Człowiek legenda należy do tych obrazów. Nie znajdziecie w nim poważnych tematów społecznych czy politycznych, ale niezwykłą w swej prostocie historię człowieka. Urodzony w świecie burzliwych, morskich wód, które ukształtowały jego życie w granicach transatlantyckiego parowca, posiada naturalny, ponadprzeciętny talent do gry na fortepianie. Historia filmu inspirowana jest monodramem włoskiego pisarza Alessandro Baricco i jest pierwszym anglojęzycznym obrazem Giuseppe Tornatore. Reżyser przedstawia niezwykłą opowieść muzyka-wirtuoza urodzonego na morzu. Maluje żywy portret genialnego, ale niekonwencjonalnego życia. Wyjątkowe w swej baśniowości dzieło to sentymentalna, momentami nostalgiczna opowieść dla miłośników słodko-gorzkich dramatów.

Danny Boodmann TD Lemon Nineteen Hundred „1900” (Tim Roth), bo tak brzmi pełne imię i nazwisko naszego bohatera, urodził się i dorastał w zaczarowanym świecie wielkiego statku Virginian, w pierwszej połowie XX wieku. Stajemy się świadkami jego życia, kiedy były trębacz Max Tooney (Pruitt Taylor Vince), a zrazem dawny przyjaciel, zaczyna snuć opowieść o kimś, kogo niegdyś znał. Wspomina wielkiego muzycznego geniusza i człowieka zagubionego, który nigdy nie zszedł na suchy ląd. Kiedy dowiaduje się, że Virginian ma być zatopiony, przekonany jest, że 1900 jest nadal na pokładzie. Postanawia go odnaleźć.
459948.1

Opowieść ta przenosi nas do innego miejsca i czasu – z tu i teraz do świata, który prezentowany jest na ekranie. W serii retrospekcji dowiadujemy się o tym, co miało wpływ na losy i ukształtowanie światopoglądu 1900. Odnaleziony przez pracownika statku Danny’ego Boodmanna, zostaje przez niego wychowany i rozwija swój muzyczny talent, grając dla pasażerów parowca. Nigdy jednak nie postawił nogi na lądzie. Na świat patrzy oczyma tysięcy gości, którzy przez lata pojawiali się na pokładzie Virginian. Dzięki nim i różnorodnym kulturom, które prezentowali, rozwija swoją muzyczną pasję. Czerpie od nich wiedzę, doświadczenie oraz inspirację do tworzenia. Marzy o świecie, którego sam nie zna. Żyje z myślą o tym, czy powinien wyjść poza granice statku i zacząć żyć normalnie – założyć rodzinę, mieć prawdziwy dom. Zadaje sobie jednak pytanie, czy nie przynależy już zbyt mocno do swojej rzeczywistości? Jest przecież niezaprzeczalnie dzieckiem morza. Świat zewnętrzy go przeraża. Jest dla niego „zbyt duży”. Kolejne lata przychodzą i odchodzą w zapomnienie, moda się zmienia, ale nie nasz bohater. Jest wierny swoim przekonaniom i pasji, która prowadzi go przez życie. Nie zmienia tego nawet wojna. Niezachwiane fundamenty jego życia  naruszy dopiero pewna młoda kobieta, którą pokocha. Czy dzięki niej odważy się zrobić krok w nieznane? Czy przezwycięży swoje obawy, które uniemożliwiają mu poznanie ogromu prawdziwego życia? Obraz filmowy daje nam odpowiedź na te pytania. Ukazuje także moc muzyki i piękno przyjaźni. Mimo wyraźnie baśniowego charakteru bohaterowie są bardziej ludzcy niż moglibyście się spodziewać. Wraz z nimi czujemy ich wzloty i upadki. Odczuwamy namacalne poczucie smutku i straty, ale także i radość. Giuseppe Tornatore stworzył magiczną rzeczywistość, którą chłoniemy z każdą kolejną sceną. Jej kwintesencją jest wspaniała muzyka skomponowana przez Ennio Morricone. Współtworzy ona nastój, jest integralną częścią opowieści i dopełnia postać graną przez Tima Rotha. 1900 improwizuje, komponując muzykę w różnych rytmach i gatunkach, tworząc tym samym wspaniałą ucztę dla uszu.
c09506da533f1ffb9a23210aa72

1900: Człowiek legenda to świadectwo wielkiej wyobraźni i wrażliwości reżysera, Giuseppe Tornatore. Stworzył poetyckie dzieło, odtworzył fragment minionej epoki ze zdumiewająco melancholijną atmosferą, która wzrusza i doprowadza do łez. Jest to piękny film  – niezwykła w swojej bajkowości historia, która ukazuje tak wiele emocji w tak nostalgiczny, ale zarazem urzekający sposób. Dzieło wywołuje w nas refleksje, aby zatrzymać się na chwilę i zwrócić uwagę na nasz prywatny „mały świat”. Uczy, że warto go zaakceptować, że dzięki niemu jesteśmy tym, kim jesteśmy tu i teraz. Obraz ten jest jak dobra książka, którą zaczynamy czytać późno w nocy i nie jesteśmy wstanie jej odłożyć, dopóki nie znajdziemy się na ostatniej stronie. Przyglądając się historii 1900, widzowie odczują niezwykłe emocje, a zakończenie – wyjątkowe i sentymentalne – okaże się jakże trafne. Nasz bohater jawi się nam jako legenda minionej epoki, symbol zagubionej, samotnej duszy, której całym światem jest muzyka.