Pół żartem, pół ... / The Interview (2014)



Po tygodniach kontrowersji związanych z The Interview, widzowie w końcu mają szansę, by dowiedzieć się z jakiego faktycznie powodu, oficjalnie wybuchło całe zamieszanie. Przypomnijmy. Grupa hakerska włamała się do komputerów i sieci należącej do studia Sony Pictures i zażądała wycofania komedii o spisku na życie przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. Ostrzegli, że w razie niewstrzymania premiery „będą poważne konsekwencje". I tak z kolejnymi dniami oprócz prywatnych danych tysięcy pracowników firmy można było dotrzeć do niepublikowanych wcześniej scenariuszy, pozwów sądowych, umów, analiz popularności aktorów i coraz to ciekawszych maili producentów. Jednego dnia obraz był wycofany, drugiego nie. Koniec końców The Interview trafił do dystrybucji online i tylko niewiele kin w Ameryce postanowiło go wyświetlić. Czy był to atak hakerów czy skrzętnie zaplanowana akcja promocyjna Sony? Tego pewnie nigdy się nie dowiemy.


Wróćmy jednak do filmu. Już na samym początku zauważamy, że to lekka, sarkastyczna komedia, która nie przyniesie gatunkowej rewolucji. Tak naprawdę, nie przyniesie żadnej rewolucji, tej politycznej w szczególności. Dlatego też powinniśmy odejść od oceniania jej w tym aspekcie. Jest to charakterystyczna historia z żartami, do których zdążył już przyzwyczaić kinomanów na całym świecie duet Rogen-Franco. Produkcja nie jest dla każdego. Jeżeli podobał wam się Pineapple Express czy This Is The End, ten obraz jest także dla Was. Jeżeli nie, najlepszym wyjściem jest podarowanie sobie seansu, ponieważ i tak na końcu żarty okażą się kiepskie, aktorzy źli, a fabuła katastrofą. 

The Interview to historia Dave’a Skylarka (James Franco) przystojnego, ale niegrzeszącego rozumem gospodarza rozrywkowego show z gwiazdami. Towarzyszy mu Aaron Rappaport, nieco inteligentniejszy, wieloletni producent i przyjaciel. Ten drugi marzy o poważnej karierze. Postanawiają więc, że przeprowadzą wywiad z jednym z najgroźniejszych przywódców na świecie, Kim Jung Un’em. O całym przedsięwzięciu dowiaduje się oczywiście CIA, które przy pomocy tej dwójki ma plan zgładzenia dyktatora.



Należę do grona osób, którym poprzednie filmy Franco-Rogen podobały się, mimo czasem słabych momentów, który nie do końca trafiały w moje poczucie humoru. Mimo wszystko lubię je i z zainteresowaniem śledzę poczynania pierwszego z aktorów. Wróćmy jednak do The Interview. Mamy tutaj do czynienia z lekką komedią, wypełnioną często niewyszukanymi żartami. Znajdujemy jednak dowcipy nie tylko związane z damsko-męskimi częściami ciała czy z potrzebami fizjologicznymi. Mnie już prawie na samym początku „złapali” na teksty związane z Władcą Pierścieni – bardzo fajnie wkomponowane w dialogi bohaterów. Jest to szczerze „głupi” film, ale w ten wesoły sposób. Niektóre wątki będą się wam podobać, inne okażą się kolokwialnie mówiąc, zbyt grubiańskie. Najwięcej kontrowersji wzbudził jednak wątek z naszym filmowym dyktatorem. Pokazany jest on w dość sarkastycznym, prześmiewczym tonie. Twórcy nie tworzą postaci największego tyrana świata, ale zabawnego, kochanego faceta, który ma głęboko zakorzeniony kompleks na punkcie swojego ojca, a co za tym idzie pała w nim żądza władzy nad światem. Tak więc otrzymujemy portret zabawnego słabeusza lubiącego grać w koszykówkę i uwielbiającego muzykę Katy Perry. To druga połowa filmu. W pierwszej widzimy naszych bohaterów realizujących swoje show z gwiazdami i przygotowujących się do wywiadu życia. Niezbyt rozgarnięty Skylark przepytuje znane osobistości, które są nad wyraz szczere w swoich osobistych wyznaniach. Franco w swojej roli emanuje charyzmą, a jego charakterystyczny, nieco szalony uśmiech pasuje tu idealnie. To, co przeważnie w dziełach poważniejszych może irytować w jego grze, tutaj sprowadza się znakomicie. Rogen prowadzi swoich bohaterów w większości obrazów bardzo podobnie – jeżeli wcześniej polubiliście grane przez niego postacie, polubicie także Aarona. Twórcy serwują nam żart po żarcie – często zabawny, często wręcz absurdalny, ale powodujący, że jednak się uśmiechamy. Znajdziemy tutaj również aluzje pod adresem samych Amerykanów, sztuczności show biznesu, popkultury, kultu jednostki czy niesławnej historii CIA.



James Franco i Seth Rogen to od lat dobrzy przyjaciele, mają za sobą wiele wspólnych projektów. Jesteśmy świadkami łączącej ich niezwykłej więzi porozumienia. Jest pomiędzy nimi chemia, która sprawia, że nawet pomimo kiepskich żartów na naszych twarzach pojawia się uśmiech. Świetnie także wychodzi im granie ekranowych idiotów. Jeżeli kiedyś pojawi się taka kategoria wśród filmowych nagród, bezapelacyjnie wygrają.

The Interview to przyzwoita komedia, która może spodobać się wszystkim (albo nikomu), ale raczej skłaniałbym się ku temu, że najwięcej zadowolonych z filmu będzie wśród fanów humoru Franco i Rogena. Obraz o dwójce niezbyt rozgarniętych przyjaciół, którzy przeżywają szaloną przygodę, a zarazem poważną misję, ma spory potencjał, by bawić. Lekka, zabawna historia z dużą dozą komicznego absurdu. Mój wyraz twarzy podczas seansu daleki był od kamiennej miny... ;)