Magia ruchomych obrazów / Cinema Paradiso (1988)


Potencjał jaki drzemie w sile ruchomego obrazu sprawia, że nie jest on tylko zwykłą rozrywką, ma do zaoferowania coś więcej – ze słów, obrazów i muzyki powstaje niezwykła prezentacja artystyczna, rozbudzająca wyobraźnię widzów. W zależności od naszych osobistych przeżyć oraz doświadczeń nabiera ona rozmaitych sensów. 

Na przestrzeni lat, wraz z rozwojem sztuki filmowej coraz częściej mogliśmy mówić o tzw. kinie zaangażowanym. Kinie, które porusza tematy ważne społecznie czy politycznie, ale przede wszystkim sięga głęboko do wrażliwości widza. Nierzadko wykorzystywane było także w celach propagandowych. Wszystko to działo się za sprawą jednego nadrzędnego bodźca, który niesie ze sobą kinematografia – emocji. Film angażuje swoich obiorców na wielu różnych płaszczyznach – generuje zróżnicowane pod względem jakości i intensywności odczucia. Niezależnie, czy jest to kino gatunków budujące sferę emocjonalnego odczuwania na utartych schematach gatunkowych (np. komedia ma wywoływać śmiech a horror strach), czy kino autorskie, w którym indywidualność i wrażliwość twórcy buduje dany obraz. Każde z nich jest w stanie odcisnąć znaczące piętno i zaangażować. 

Na pewno chociaż raz, przytrafiło Wam się to fascynujące doświadczenie filmowej magii. Chwila ta to czas, kiedy wpatrzeni jesteśmy w ekran kinowy i nic nie może zakłócić przeżywanych właśnie emocji. Historia pochłania nas bez reszty. Obraz taki to często nostalgiczna, a zarazem wyjątkowa podróż do czasów, które już nie wrócą, do czasów, które są częścią naszej indywidualnej historii bądź marzeń. Takim właśnie filmem jest dla mnie Cinema Paradiso w reżyserii Giuseppe Tornatore. Jest on moim osobistym „zniewalaczem” myśli i uczuć. Rozbudza skrzydła fantazji, pozwalając przenieść się z tu i teraz do innego czasu i miejsca. Jeśli kochasz filmy, to nie sposób przejść obojętnie obok tego tytułu. To ten rodzaj historii, która może rozjaśnić ponure dni i wywołać uśmiech na ustach najbardziej poważnej osoby.



Cinema Paradiso daje nam możliwość wglądu w historię nieprzeciętną – nieczęsto spotykamy się z sentymentalnym, pełnym czaru wspomnieniem o najlepszych latach kina ubranym w prostą, ale jakże wyjątkową historię zwyczajnych - niezwyczajnych ludzi. Poznajemy historię Salvatore – znanego reżysera, który po latach powraca pamięcią do swojego dzieciństwa i niezwykłej przyjaźni z Alfredo – człowiekiem, który wprowadził go w świat ekranowych emocji.

Nie oglądaj się za siebie. Nie pisz. Nie poddawaj się nostalgii – słowa te, w jednej ze scen, wypowiada Alfredo do swojego młodego przyjaciela Toto, który opuszcza rodzinne miasto, by rozpocząć nowy etap w życiu. Po latach wraca, odbywając melancholijną podróż do zakazanej przeszłości. Giuseppe Tornatore tym samym zaprasza widzów do odrzucenia rady bohatera i zatopienia się w blasku opowieści i nawiązania romansu z X muzą. Rozpościera przed nami nostalgiczne okno na obrazy, dźwięki i zapachy małego, włoskiego miasteczka, w którym rytm życia wyznacza kino. Jest ono ucieczką od rutyny i przystanią dla ludzi w każdym wieku i każdej profesji. W nim może zdarzyć się wszystko, nie istnieją rzeczy niemożliwe. 

Dla reżysera to bardzo osobiste dzieło, które opowiada poniekąd jego historię, a postać Alfredo inspirowana była sylwetką Mimmo Pintacuda, człowieka, który rozbudził w nim miłość do kinematografii. Realizowany był w jego rodzinnych stronach. Jak wspomina, w mieście, z którego pochodzi – Palermo na Sycylii – w kinie pokazywano wszystko: od Kurosavy po filmy o Herkulesie. Podobnie w Cinema Paradiso dostrzegamy magiczne przebłyski Charlie’ego Chaplina, Johna Wayne’a i niezliczonych melodramatów rodem z Hollywood. W obrazie na straży moralności stoi miejscowy ksiądz, nakazując wycinanie z taśm filmowych wszystkich scen pocałunków. Wiąże się z tym wiele urokliwych i zapadających w pamięć ujęć – jęki zawodu widowni podczas projekcji czy dociekliwy Toto kolekcjonujący wycięte fragmenty filmów. 



Kino stało się także przyczynkiem do ukazania przemian zachodzących w społeczeństwie i w życiu pojedynczego człowieka na przestrzeli lat. Salvatore poznajemy jako młodego, niepokornego chłopca ciekawego świata, który dorasta, zakochuje się. Następnie jego świat zmienia się, jest coraz starszy, ale miłość do filmu pozostaje. Alfredo, jako operator spędził większość swojego życia uszczęśliwiając innych, kiedy zasiadali oni w ciemnej sali kinowej. Po tragicznym wypadku jego oczami na świat staje się Toto, którego przyjaźń wyznaczy nowy sens w jego życiu. Przemijający czas najboleśniej dostrzegamy w zniszczonym, a potem zrównanym z ziemią kinem. Instytucje kultury przegrywają z wyzwaniami współczesnego świata, zastąpione, jak w tym przypadku, parkingiem. 

Kiedy myślę o tym filmie, moja pamięć przywołuje natychmiast wiele poruszających scen, które powodują, że z utęsknieniem patrzę na półkę z filmami. Jedną z nich jest chwila, kiedy w letnią, ciepłą noc Alfredo obraca ekran projektora filmowego w stronę sąsiedniego budynku na placu miejskim, aby wszyscy przybyli mieli szansę obejrzeć wyświetlany obraz. Czujemy wraz z bohaterami siłę przyciągania ruchomych kadrów i ich zniewalając moc. Ostatnia scena Cinema Paradiso jest natomiast jednym z moich ukochanych filmowych zakończeń. 



Film, momentami zabawny i radosny, dostarcza nam dużej dawki wzruszenia i sentymentalizmu. Sięga on głęboko w nas, poruszając nawet najbardziej opornych, uciekających od tego rodzaju emocji. Rdzeniem dzieła jest miłość do kina, ale nie przyćmiewa ona bezgranicznej przyjaźni łączącej Alfredo i Salvatore. Odmieniła ona ich oboje, wzbogacając ich życie o bratnią duszę, która nie zna metryki ani odległości. Jest to pasjonujący i poruszający przykład relacji miedzy dwojgiem zupełnie różnych ludzi, która inspiruje i przypomina o sile przyjaźni. Obraz ma też znaczący związek z naszymi osobistymi wspomnieniami. Odnosimy się do historii Salavatore, nie tylko dlatego, że wzbudził naszą sympatię, ale w pewnym stopniu zadziała tzw. projekcja identyfikacja. Przeżywamy wraz z nim własne doświadczenia z przeszłości. Kto z nas nie pamięta, jak pierwszy raz siedział w sali kinowej z niecierpliwością czekając aż przygasną światła? Albo nie pamięta swoich ukochanych scen filmowych widzianych na dużym ekranie? Tak jak Toto z niecierpliwością i fascynacją przyglądaliśmy się magnetycznym ruchomym obrazom. 

Dla miłośników X muzy Cinema Paradiso to dzieło, któremu ciężko się oprzeć. Jest to swoista celebracja sztuki i społecznej historii kina, a zarazem wspaniały pamiętnik opowiadający o małym miasteczku w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, którego bijącym sercem było kino. Niegdyś fundamentalne miejsce, które ludzie wykorzystywali do poznawania siebie, spędzania razem czasu, uśmiechania się i wkraczania w świat marzeń. Cinema Paradiso to ponadczasowy klejnot pośród dzieł oddających hołd kinematografii.