Beztroskie lata w Ridgemont High (1982)



Cameron Crowe jest niezwykle wszechstronnym autorem – swoim filmom nadaje charakterystyczny styl i przesłanie. Wątki biograficzne są nieodłącznym elementem w procesie twórczym – czerpie on ze swoich osobistych doświadczeń oraz inspiracji, przez co jego obrazy nie są anonimowe. Początki jego filmowej kariery nakreślone są przez chęć nadrobienia straconych, beztroskich lat młodości. By w pełni zrozumieć i poznać jego bogaty dorobek artystyczny musimy cofnąć się do początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Crowe ukończył katolickie liceum (University of San Diego High School) w wieku piętnastu lat. Rok wcześniej jego kilkuletnia przygoda z pisaniem zaowocowała współpracą z ogólnokrajowymi gazetami – między innymi  „Los Angeles Times”, „Playboy”, „Cream”. Miała ona swój początek w lokalnej gazecie „San Diego Door”, gdzie pracowała jego siostra, Cindy.  Pewnego dnia zabrała go ze sobą, aby spotkał się z edytorem, który dał mu płytę Rity Coolidge i poprosił o napisanie próbnego tekstu. Jak można się domyśleć zakończyło się to stałą współpracą. Kolejnym etapem w jego dziennikarskiej karierze był magazyn „Rolling Stone”, którego ówczesnym redaktorem naczelnym był Ben Fong-Torres. Zlecił mu przeprowadzenie wywiadu z Richie’m Furay, członkiem grupy Poco – był to zarazem debiutancki artykuł jak również pierwsza okładka dla tego czasopisma. Pisanie wiązało się z licznymi wyjazdami w trasy koncernowe z największymi grupami rockowymi tamtych czasów: Led Zeppelin, Eagles czy Lynyrd Skynyrd. Kiedy nadszedł czas egzaminów końcowych i rozdania dyplomów, młody dziennikarz był daleko od swojego rodzinnego domu, pisząc o pierwszym ze wspomnianych zespołów. Nigdy potem nie podjął już próby uzyskania matury. Kolejne lata to czas, w którym całkowicie poświęcił się swoim największym pasjom – pisaniu i muzyce. Zamiast nastoletnich wypadów z przyjaciółmi, szkolnych bali i pójścia do collage’u podróżował po całym kraju. Przebywał wśród legendarnych dziś artystów, takich jak Bob Dylan, David Bowie, Eric Clapton czy Joni Mitchell. W wieku dwudziestu jeden lat poczuł, że praca nie daje już mu tyle radości, co kiedyś – znalazł się w trudnym dla siebie momencie życiowym. Czuł, że opuścił bardzo ważna część swoich nastoletnich lat, a pragnąłby jednak tego doświadczyć. Chciał na nowo zdefiniować siebie, poszukiwał drogi, którą mógłby dalej podążać. Kierunek, który obrał okazał się dość zaskakujący. Postanowił pisać na temat młodych ludzi, poszukujących swojego życiowego celu. W jednym z wywiadów wspomina: Wszyscy pytali mnie: „Co dzieje się z dzieciakami?”. Brzmiało to jak jakiś wielki sekret, który postanowiłem odkryć. Właśnie skończyłem dwadzieścia jeden lat i ogarnęła mnie melancholia. Skończyłem szkołę jako junior nigdy nie mając swojego seniorskiego roku. Mój edytor (David Obst) powiedział: „Jesteś jeszcze na tyle młody, żeby wrócić do szkoły i zdać relację”[1]. Zachęcony przez wydawców i agenta rozpoczyna roczny projekt, którego owocem będzie książka Beztroskie lata w Ridgemont High wydana przez Simon and Schuster w 1981 roku. Od września 1979 do lipca 1980 roku uczęszcza na lekcje w szkole średniej pod nazwiskiem Dave Cameron. W tamtym okresie pomimo swoich dwudziestu dwóch lat wygląda na tyle młodo, żeby móc udawać ucznia starszej klasy. Zaczyna ubierać się i zachowywać jak jego młodsi koledzy.

Crowe po podpisaniu umowy z wydawcą musiał być bardzo ostrożny w pisaniu o niepełnoletnich. Istniała bowiem obawa przed procesami sądowymi ze strony rodziców.  Ustalono więc z dyrektorem placówki, że prawdziwa nazwa szkoły oraz nazwiska bohaterów nie zostaną ujawnione. Niestety, po publikacji książki, a następnie premierze filmu ciekawscy dotarli do zatajonych faktów, odkrywając, że historia dotyczy Clairemont High w San Diego. O jego pobycie wiedział jedynie wspomniany dyrektor szkoły i pięciu nauczycieli. Crowe rozpoczął naukę w klasie dziennikarskiej, gdzie początkowo nikt specjalnie nie zwracał na niego uwagi. Z czasem został wprowadzony w świat szkoły przez jedną z uczennic – inspirację dla postaci Lindy Barrett. Im głębiej wchodził w środowiska pewnych grup, tym bardziej odchodził od pierwszego pomysłu na książkę. Osobiste przeżycia związane z powrotem zaczęły zastępować obserwacje towarzyszy. Przez cały rok gromadził i przechowywał obszerne notatki z wszelkich rozmów i zwierzeń, które usłyszał. Był bardzo częstym „gościem wszelakich łazienek”, by móc spisać wszystko, zanim zapomni – zdobył przez to reputację „faceta z kiepskim pęcherzem”. Z początku często chodził po kampusie z magnetofonem, nagrywając przypadkowe konwersacje. Było to jednak zbyt ryzykowne i ponownie użył go dopiero na zakończeniu roku podczas przemówień z cyklu „Co zrobię z moją przyszłością”. W tym czasie mieszkał z rodzicami jak każdy jego „rówieśnik” i kiedy odwiedzali go znajomi, chował wszystkie magazyny, w których można było znaleźć jego artykuły. Jako uczeń był spokojny i dość zdystansowany, przyjmując oczywistą rolę obserwatora, ale jednocześnie można było go nazwać klasowym klaunem. Chciał przez to zatrzeć dzielącą go z kolegami różnicę wieku. Nie stronił od nowych doświadczeń, tych, których tak mu brakowało – miedzy innymi imprez i surfowania. Mimo, że od urodzenia mieszkał w słonecznej Kalifornii druga z rozrywek była mu zupełnie obca.  

Kiedy książka zaczęła powstawać, Crowe podjął trudną decyzję, aby pominąć całkowicie swoją osobę i osobiste przeżycia. Skoncentrował się na szóstce głównych bohaterów i ich codziennym życiu w szkole, a przede wszystkim poza nią. Napisał ponad 250 stron składających się z sześćdziesięciu siedmiu krótkich historii (większość zajmuje dwie, trzy strony, jedna osiemnaście) ukazanych od strony nastolatków w sposób, w który nikt wcześniej nie pisał. Oryginalny tytuł Fast Times at Ridgemont High: True Story ma dwa znaczenia. Pierwsze, to podkreślenie, że dojrzewanie jest znacznie szybsze niż miało to miejsce w przeszłości. Drugie znaczenie obejmuje całą sieć powiązań z barami szybkiej obsługi, w które zaangażowani są młodzi ludzie. Autor przedstawia szczere spojrzenie na życie, rozterki i osobowość współczesnych mu młodych ludzi. Porusza wiele kwestii, zaczynając od  problemów z autorytetami, apatią a kończąc na pierwszych doświadczeniach seksualnych. Na kolejnych stronach przeczytamy o kryzysach tożsamości, ogólnym niezadowoleniu ze szkoły, poszukiwaniu czegoś lepszego od tego, co mają. Wszystko to ubrane jest w niesamowity i charakterystyczny żargon nastolatków i ich poglądy ma świat dorosłych. Całość jawi się czytelnikowi jako autentyczna. Crowe w wielu wywiadach podkreślał, że nie interpretował, a wyłącznie zrelacjonował wszystko to, czego był świadkiem bądź zostało mu opowiedziane przez osoby zainteresowane. 

Wiele się nauczył i dowiedział. Sporym zaskoczeniem dla niego było to, jak dzieciaki okradane są z beztroskiego dorastania. Sporo ich problemów i niepokojów śmiało można byłoby przypisać ludziom dorosłym – w szczególności tych, dotyczących finansów i relacji damsko-męskich. Kolejnym niewiele mniejszym zaskoczeniem dla pisarza był wpływ barów szybkiej obsługi na hierarchię wartości i sposób życia młodych ludzi. Według niego, kiedy się rozejrzeliśmy, dostrzegaliśmy, że większość pracowników fast foodów stanowią nastolatkowie. W całym kraju zorientowani byli oni na pracę.  Wszystko, czego pragnęli albo co dawało im przyjemność, to samochody, nowe ubrania, płyty. Crowe stwierdził, że najsmutniejsze było to, że prowadzą oni „dorosłe życie”,  podczas gdy powinni się bawić i po prostu być jeszcze dziećmi. Mimo tego, cała ta przygoda była dla niego niezwykłym przeżyciem: Nauczyłem się o wiele więcej o szkole średniej niż kiedykolwiek wcześniej. Sam przegapiłem pewne doświadczenia i bardzo polubiłem powrót i branie udziału w różnych akcjach, sportach, imprezach czy zwykłych rozmowach. Byłem zaangażowany emocjonalnie[2]. Bywały momenty, że zapominał o całym projekcie, narażając się tym samym na zdemaskowanie. Podczas jednej takiej sytuacji trójka przyjaciół, sprzedając bilety na koncert, zastanawiała się, jaki jest zespół Led Zeppelin i sam Jimmy Page. Crowe bez zastanowienia zaczął opowiadać własne przeżycia z grupą, na szczęście jednak nikt nie wziął tego na poważnie. Tydzień po zakończeniu roku postanowił spotkać się z bohaterami książki, aby przeprowadzić wywiady potwierdzające jego zapiski. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni, ale ostatecznie nie stanowiło to dla większości z nich problemu. Jeden z członków klasy, do której uczęszczał Crowe powiedział, że większość ludzi w szkole myśli, że cała ta spisana historia jest świetna i przede wszystkim jest sprawiedliwa i szczera[3]. W wywiadzie wspomina również, że wiele z postaci inspirowana jest uczniami jego klasy dziennikarskiej. Jednak najbardziej charakterystyczny bohater Jeff Spicoli to połączenie kilku osób z Clairemont.

Prawa do ekranizacji wykupiła wytwórnia Universal, która zainteresowana była tematyką życia nastolatków. Pragnęli stworzyć film dla nich, zrobiony przez młodych ludzi, w którym dorośli nie będą ingerować i narzucać swoich poglądów w kwestii ich kultury. Cameron Crowe poproszony został o napisanie scenariusza, a reżyserię powierzono debiutantce Amy Heckerling. Obraz z budżetem pięciu milionów dolarów powstał w zaledwie trzydzieści pięć dni i okazał się sporym sukcesem, zarabiając sześciokrotnie większą sumę. Sam Crowe był codziennym gościem na planie, gotowy do przepisywania poszczególnych scen pod kątem filmowania. Zaprzyjaźnił się z obsadą i ekipą, angażując się w cały proces powstania obrazu. W jednej ze scen widzowie mają okazję zobaczyć ówczesną dziewczynę, późniejszą żonę, a dziś byłą towarzyszkę życia Crowe’a, Nancy Wilson, członkinię amerykańskiej grupy Heart.


Film ujrzał światło dzienne w latach osiemdziesiątych, w których bardzo popularne stały się luźne, niewymagające historie o (i dla) nastolatkach. Beztroskie lata w Ridgemont High wyróżniają się na ich tle bardziej dojrzałym i wnikliwym spojrzeniem na rzeczywistość. Cameron Crowe, pisząc książkę nie myślał w kategoriach przyszłego scenariusza, dlatego specjalnie na potrzeby obrazu musiał stworzyć jednolitą, ciągłą historię. Pozostał przy tym wierny prawdziwym wydarzeniom. W 2005 roku Beztroskie lata w Ridgemont High zostały wybrane przez Bibliotekę Kongresu do zachowania w United States National Film Registry jako „kulturowo, historycznie lub estetycznie znaczący”.




[1] Rosenfield P., Fast Times’ Returns to High School For Action, [w:] The Uncool. The official website for everything Cameron Crowe [online], 1981-12, [dostęp: 25.05.2015], Dostępny w: <http://www.theuncool.com/press/fast-times-l-a-times>.
[2] Scott V., He Spied On High School Kids, [w:] The Uncool. The official website for everything Cameron Crowe [online], 1981-11, [dostęp: 26.05.2015], Dostępny w: <http://www.theuncool.com/press/fast-times-philadelphia-daily-news/>.
[3] Reno J.,Ridgemont Revisited, [w:] The Uncool. The official website for everything Cameron Crowe [online], 1989-03, [dostęp: 26.05.2015], Dostępny w: <http://www.theuncool.com/press/fast-times-san-diego-union/ >.

0 komentarze: